|
| book // me // fav |
środa.Jestem szczęśliwa. Mimo, że przed chwilą wylałam sok na pościel, na poduszki i swój biały T-shirt. Mimo, że gdzieś w biurku leży zeszyt od matematyki, a w nim niemało zadań domowych. Mimo, że katar najwyraźniej chce zostać moim najlepszym kolegą, a mama każe mi połykać tran. Mimo, że wczoraj wyprostowane włosy, dziś zawijają się we wszystkie strony. Mimo, że telefon milczy, a wszystko, co zaplanowane, nie dochodzi do skutku. Mimo, że nie mogę spać, a i tak trzeba wstać z łóżka o szóstej. Mimo, że mój pokój nie przechodzi zaplanowanego już kilka miesięcy temu remontu. Mimo, że uzależniłam się od krówek i zapewne niedługo będzie trzeba odwiedzić dentystę. Mimo, że wracam ze szkoły wykończona i muszę faszerować się kawą. Mimo, że czuję się nierozumiana. Mimo, że słyszę, że zachowuję się jak trzydziestoparolatka i nie ma we mnie iskry spontaniczności. Mimo, że najbardziej otwieram się właśnie tutaj. Mimo, że jeszcze z nikim nie odbyłam prawdziwie szczerej rozmowy. Mimo, że dobrze zna mnie zaledwie kilka osób. Mimo, że sama stwarzam sobie problemy i boję się o nich komukolwiek powiedzieć. Mimo, że nie jestem ani trochę szalona, mimo, że nie żyję chwilą. Mimo, że jestem sama, w przenośni i dosłownie. Mimo wszystko. Jestem sama, lecz nie czuję się samotna. Nie mam wszystkiego, ale nie brakuje mi wiele. Nie jestem idealna, choć tak mi dobrze. Taka ja. *** Polonistka zmierzyła mnie wzrokiem. Nie usłyszała jeszcze ode mnie ani jednego słowa, na lekcji można odnieść wrażenie, że mnie tam nie ma. A właśnie do mnie należała najwyższa w klasie ocena za kartkówkę. Podobał mi się ten jej wzrok. Pewnie sądziła, że moje ambicje nie są zadowalające, podobnie jak i wiedza. A tu proszę. Już nie mogę się doczekać pierwszego wypracowania. Nie cierpię powrotów do domu. Kilka kilometrów. Mijają mnie tiry, które sprawiają, że włosy unoszą mi się wysoko nad głowę. Jestem zmęczona, głodna i niewyspana. Na ramieniu przeraźliwie ciężka torba, sznurówki rozwiązane i brak ochoty na cokolwiek. Byle do piątku. Słucham: Paramore, Breathe Zastanawiam się, czy potrafię być czyimś słońcem, czyimś wszystkim Paulina 15:54:50 14/09/2011 [Powrót] Komentuj ! Oj tam oj tam. Żeglowanie jest ciężkie, ale ogarniam już. Jutro będę miała meeegaśne zakwasy.. szatynka 18:33:46 16/09/2011 zalogowany | http://szatynka.wjo.pl/ IP: zalogowany Podoba mi się jak piszesz o miłości a jednocześnie najbardziej podoba mi się to, że umiesz być szczęśliwa bez niej. Bo nie wolno jej szukać na siłę. Czasem tu wpadałam, ale wciąż gubiłąm adres. W końcu go zapisałam i powinnam cześćiej tu zaglądać :) falistalinia.blog.pl kotori 01:35:09 16/09/2011 178.182.181.31.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl | brak www IP: 178.182.181.31 Ostatnio też jestem szczęśliwa. Też mimo wszystko. Przede wszystkim, mimo tego, że chce mi się ciągle płakać, a szczególnie w chwili gdy to piszę, bo uświadamiam sobie jakiej ogromnej szansy w swoim życiu ni wykorzystałam. :< Ja mam na szczęście jutro tylko pasowanie, a potem ogar na regaty i zgrupowanie. :) szatynka 17:53:57 14/09/2011 zalogowany | http://szatynka.wjo.pl/ IP: zalogowany # | Samoobs. + Thecorations. |